Artykuł „Krzyż nad chmurami” ukazał się w 1901 roku na łamach czasopisma Ilustracya Polska, wydawanego w Krakowie i Lwowie przez Ludwika Szczepańskiego. Tekst stanowi niezwykle cenne źródło historyczne, oddające atmosferę epoki, religijne uniesienie mieszkańców Zakopane oraz ogrom wysiłku, jaki towarzyszył wzniesieniu monumentalnego krzyża na szczycie góry. Zachowana XIX-wieczna ortografia i styl narracji pozwalają współczesnemu czytelnikowi przenieść się w świat dawnej galicyjskiej prasy, gdzie podniosły ton splatał się z reporterską dokładnością.
Na przełomie XIX i XX wieku prasa ilustrowana pełniła rolę nie tylko kroniki wydarzeń, lecz również strażnika narodowej pamięci i tożsamości. W jej szpaltach odnajdujemy dziś żywy obraz dawnych obyczajów, języka oraz sposobu opowiadania o wydarzeniach ważnych dla lokalnych społeczności. Jednym z takich świadectw jest publikowany poniżej tekst poświęcony budowie i poświęceniu słynnego krzyża na Giewont, symbolu, który na trwałe wpisał się w krajobraz polskich Tatr i zbiorową wyobraźnię kolejnych pokoleń.
Wieść spod Tatr, Roku Pańskiego 1901.
Na wyniosłym grzbiecie Giewont, który niczym kamienny strażnik czuwa nad Zakopane, stanął w owym czasie żelazny krzyż ogromnych rozmiarów — znak wiary, uporu i góralskiej siły. Dzieło to, podjęte z inicjatywy miejscowego proboszcza księdza Kazimierza Kaszelewskiego, miało uczcić przełom wieków i jubileusz chrześcijaństwa.
Pomysł zrodził się pod wpływem wiadomości z Italii, gdzie podobne krzyże stawiano na górskich szczytach. Zakopiańscy górale rychło podchwycili tę myśl i ochotnie wsparli przedsięwzięcie składkami oraz własną pracą. Projekt przygotowała krakowska fabryka Józefa Goreckiego, a dla sprawdzenia widoczności przyszłej konstrukcji ustawiono wcześniej na Giewoncie prowizoryczny krzyż z drewnianych żerdzi.
Latem 1901 roku rozpoczęto właściwą wyprawę. Blisko ćwierć tysiąca górali i kilkanaście wozów przewoziło elementy konstrukcji ku podnóżu góry. Dalej wszystko trzeba już było nieść na własnych barkach: żelazne części, worki cementu oraz wodę potrzebną do osadzenia monumentu w skale. Sam krzyż ważył przeszło półtorej tony, a jego montaż na stromym, skalnym wierzchołku trwał niemal tydzień.
Wysoki na siedemnaście metrów znak wiary został mocno osadzony nad przepaścią. Na jego ramionach umieszczono łaciński napis poświęcony Chrystusowi Zbawicielowi świata. Całość kosztowała ponad siedemset złotych reńskich — sumę niemałą, lecz wedle świadków ofiarowaną z ochotą i nabożnym sercem.
Uroczyste poświęcenie odbyło się w sierpniu tego samego roku. Tłumy wiernych, letników i mieszkańców ruszyły z rana ku górom. Gdy na szczycie dokonano obrzędu, z doliny odpowiedziały dzwony zakopiańskiego kościoła, a wielu uczestników wzruszenie doprowadziło do łez. W kronikach podkreślano z dumą, iż mimo trudów i niebezpieczeństw nikomu nie stała się krzywda, co uznano za szczególną opiekę Opatrzności.
Tak oto nad tatrzańskimi chmurami wyrósł symbol, który po dziś dzień pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków polskich gór.
Oto transkrypcja tekstu z zachowaniem oryginalnej pisowni, XIX-wiecznej interpunkcji oraz charakterystycznych cech ówczesnej ortografii.
KRZYŻ NAD CHMURAMI.
(Ilustracye na str. 4-5)Na majestatycznym szczycie Giewontu, piętrzącego się prostopadłą ścianą nad letnią stolicą Polski, nad Zakopanem — stanął w tym roku olbrzymi krzyż żelazny — wzniesiony staraniem grona parafian i proboszcza zakopiańskiego.
Nie lada to było przedsięwzięcie wynieść na skaliste blanki Giewontu ciężkie sztaby metalu, stanowiące wiązanie krzyża — i umocować je tam, nad chmurami, na wysokości 1900 metrów, na skraju zawrotnej przepaści. Wielebny Proboszcz zakopiański tak nam opisuje dzieje fundacyi tego najwyższego w Polsce krzyża:
„Mówiąc o jubileuszu „miłościwego lata” wspomniałem moim parafianom, że we Włoszech na pamiątkę kończącego się starego i rozpoczynającego nowego stulecia położono kilkanaście żelaznych krzyżów na szczytach gór, między tymi nawet na Wezuwiuszu. Biorąc z tego asumpt, prosiło mnie kilkunastu najpoważniejszych górali, aby się zajął postawieniem podobnego krzyża na Giewoncie. Uczyniłem chętnie tej prośbie zadość i ogłosiłem z ambony ten zamiar, wywołując do składek, które też zaraz wpływać dość obficie poczęły. Znany zaszczytnie artystyczno-ślusarski zakład Goreckiego w Krakowie wykonał projekt krzyża, 12 metrów wysokiego. Chcąc się przekonać, czy krzyż taki będzie z Zakopanego widzialny, urządziłem z kilkunastu góralami i z tutejszym komisarzem klimatycznym P. Piątkiewiczem wycieczkę na Giewont w jesieni zeszłego roku celem ustawienia tamże na próbę krzyża drewnianego. Z ostatniego pod Giewontem szałasu zabraliśmy 2 długie żerdzie, które górale z podziwienia godną zręcznością na szczyt wynieśli. Na szczycie zbliśliśmy z tych żerdzi krzyż, a dla nadania mu większej szerokości poprzybijali do żerdzi w poprzek branej, 60 cm. głębokiej i obłożyli kamieniami dla lepszego umocowania. Krzyż ten próbny miał 10½ metra wysokości. Wróciwszy do Zakopanego spostrzegliśmy z radością, że krzyż gołem okiem daje się widzieć, choć bardzo mały. Po dokonaniu tej próby poleciłem fabryce Goreckiego wykonać krzyż na 17 m. wysoki, z których dwa miały być wpuszczone w skały. Fabryka krzyż wykonała i koleją do Zakopanego przysłała mniej więcej w 400 pojedynczych kawałkach. Mając na miejscu zapowiedzianem moim parafianom wyprawę na Giewont i zachętą do pomocy w wyniesieniu krzyża. Dnia 3 lipca zebrali się też u tutejsi górale w liczbie około 250 osób i 18 wozów przy kościele. Po Mszy św. wyruszyliśmy do Kuźnic, rozdzieliwszy żelazo na pojedyncze wozy, które też wywieźli je, dokąd się dało: do tak zwanego „Piekiełka”. Tu nastąpił podział. Wszyscy mieli co dźwigać tem więcej, że prócz żelaza trzeba było wynieść 400 kg. cementu i dwadzieścia kilka konewek płóciennych wody. Około godz. 11-ej znaleźliśmy się wszyscy szczęśliwie na szczycie i ciężar rozbili 10 metrów kubicznych zawierająca jama w skale została poprzednio wykuta, co dwóch górali kosztowało 7 dni pracy. Po wycięciu na szczycie wszyscy się rozeszli — został tylko właściciel fabryki p. Gorecki ze swym monterem, ja 6 górali, aby spód krzyża w skale umocować. Gdy się nam to szczęśliwie mimo deszczu udało gdybyśmy jamę kamieniami zasypali a narożniki krzyża cementem zalali, pozostawiwszy na górze montera, który z 2-ma góralami resztę krzyża zmontował, co 6 dni pracy kosztowało. Krzyż wystaje nad skałę 15 metrów — ramię poprzeczne na 5½ metra. W przecięciu ramion jest tarcza z blachy a w niej wycięty napis, jaki Ojciec św. dla krzyżów jubileuszowych sam ułożył, a który opiewa: „Jesu Christo Deo restitutae per Ipsum salutis MCM”. Waga krzyża wynosi 1819 kg. Koszt wykonania, wykucia jamy w skale i ustawienia krzyża wynosi 735 złr.
Poświęcenie krzyża odbyło się dnia 19 sierpnia. Po odprawieniu Mszy św. o godz. 7-ej wyruszyli parafianie i letnicy goście do Kuźnic, dokąd napływać poczęli z różnych stron nowi uczestnicy wycieczki, których liczba przekroczyła 300. Poświęcenia krzyża z wielką uroczystością dokonał ks. kanonik i kanclerz Bandurski z Krakowa. Po poświęceniu krzyża i odśpiewaniu przez obecnych rzewnej pieśni na znak dany wielką chustą, powiewaną ze szczytu na który można wejść, a obserwowany z Zakopanego przez lunetę, uderzyły wszystkie dzwony w kościele parafialnym, a tym, którzy w uroczystości udziału nie wzięli, chwilę dokonania poświęcenia obwieściło. Gdyśmy schodzili doszli do tak zwanego „Siodła”, wygłosił podniosłe kazanie ks. Profesor Łabuda z Przemyśla. Odśpiewanie pobożnej pieśni zakończyła się ta podniosła uroczystość, która tak wielkie wrażenie zrobiła, że wielu łzy wzruszenia popłynęły. Bogu widocznie miłem było to dzieło, gdy tak przy wyniesieniu krzyża jak i jego poświęceniu ochronił wszystkich uczestników od najmniejszego choćby nieszczęśliwego przypadku.
Nadmienić tu jeszcze muszę, że na dole krzyża umieszczoną będzie tymi dniami tablica z napisem: „Zbawicielowi świata na przełomie wieków 1900/1901 parafia Zakopane z swoim proboszczem postawiła krzyż ten wykonany w fabryce Józefa Goreckiego w Krakowie”. Tablica ta na czas nie wykończona, nie mogła być umocowaną przy poświęceniu, jak to było w programie.
Zakopane 3/IX 1901.
Ks. Kazimierz Kaszelewski
proboszcz.
Metryka źródła.
- Ilustracya Polska (Kraków i Lwów, wyd. Ludwik Szczepański (1872–1954), nakład z lat 1901–1904).
- Data powstania dokumentu: 1901.
- Język: polski.
- Źródło cyfrowe: Polona.pl oraz Biblioteka Narodowa.
- Obiekt zdigitalizowano w ramach projektu Patrimonium.
- Prawa do utworu: Domena publiczna, utwór można zwielokrotniać, rozpowszechniać i opracowywać, również w celach komercyjnych, z zachowaniem autorskich praw osobistych twórcy.














