Strona główna / Regionalia / Ścieżkami wioskowego lirnika. Załucze i Borejkowszczyzna w zwierciadle czasu

Ścieżkami wioskowego lirnika. Załucze i Borejkowszczyzna w zwierciadle czasu

Obiekty Dwory Dworki Otoczenie ilustracja poglądowa

W zakurzonych kartach „Tygodnika Ilustrowanego” 1860 roku, dzięki uprzejmości zasobów Biblioteki Narodowej i zbiorów cyfrowych, odnajdujemy cenne świadectwo pióra Adama Pługa pt. „Załucze i Borejkowszczyzna”. Autor z niemal czułością bibliofila wydobywa ze swych zbiorów dwa drzeworyty, by ukazać czytelnikom skromne dworki, miejsca, w których żył i tworzył Syrokomla, nasz lirnik wioskowy. Tekst ten jest swoistą ramą dla obrazu, próbą ocalenia od zapomnienia miejsc, gdzie rodziła się wielka poezja w cieniu wiejskich strzech.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • O związkach Władysława Syrokomli z Załuczem i Borejkowszczyzną – gdzie mieszkał, tworzył swoje najważniejsze utwory i jak wyglądały jego kolejne siedziby.
  • Jak otoczenie wpływało na twórczość poety – w jaki sposób krajobraz nadniemeński, życie wśród drobnej szlachty i chłopów oraz codzienność prowincji kształtowały jego poezję.
  • Dlaczego warto zachowywać miejsca związane z wybitnymi twórcami – autor artykułu podkreśla znaczenie domów pisarzy jako cennych pamiątek narodowych i świadectw historii.

Czy wiesz, że… właśnie w Załuczu Władysław Syrokomla spędził najpiękniejsze lata swojej młodości i stworzył wiele utworów, które przyniosły mu literacką sławę? To tutaj powstały m.in. słynne gawędy i liryki, w których opiewał życie mieszkańców nadniemeńskiej ziemi.

Spotkanie z historią zaklętą w drzeworycie

Drodzy Czytelnicy, pozwólcie, że zaproszę Was dziś w podróż sentymentalną, nie tyle w przestrzeni, co w czasie, na kartach pożółkłych kronik. Spójrzcie na te dwa drzeworyty, małe okienka, przez które podglądamy świat nie tak znów daleki, choć dla nas już niemal mityczny. To Załucze i Borejkowszczyzna, uwiecznione ręką rysownika Polkowskiego, a wyryte w metalu i drzewie dla oczu pilnych czytelników „Tygodnika”.

Czyż nie mają one w sobie swoistego, sielankowego uroku? Oto Załucze, z dworkiem przysadzistym, jakby samym swym bytem wtulonym w ziemię, w którym życie toczy się niespiesznie. Dwie postacie zmierzają ku drzwiom, może to goście przybyli z dalekich stron, a może domownicy wracają z codziennych sprawunków? W tej ciszy drzeworytu niemal słychać skrzypienie wiejskiego płotu i dalekie szczekanie psa.

A oto Borejkowszczyzna – dostojniejsza nieco, z gankiem przybranym w cień drzew, zapraszająca gości do wnętrza, gdzie zapewne w samowarze woda już wre, a gawędy przy kominku trwają do późnej nocy. Czy nie czujecie tej atmosfery gościnności, która wyziera z każdej kreski rylca?

Czy wiesz, że… niewielki dworek w Załuczu poeta własnoręcznie rozbudowywał i uważał za miejsce szczególnie bliskie swojemu sercu? Właśnie jemu poświęcił wzruszający utwór „O moim starym domku”, będący literackim wspomnieniem rodzinnej siedziby.

Te dwie ilustracje to nie tylko zapis architektury, to przede wszystkim portrety duszy dawnych siedzib. Dworki te, świadkowie minionych epok, trwają na tych kartach jako niemi kronikarze historii, które odeszły wraz z dymem z ich kominów. Czyż nie warto zatem choć na chwilę zatrzymać się, by w zgiełku współczesności odnaleźć w nich okruch spokoju i inspirację do poznania losów tych miejsc, które niegdyś stanowiły centrum świata dla swoich mieszkańców?

Zapraszam Was zatem do dalszej wędrówki po kartach historii – wszak każde miejsce ma swoją opowieść, wystarczy tylko uważnie spojrzeć.

Załucze artykuł publikacja 1859
ZAŁUCZE.
(Rysował Polkowski, rytowano w drzeworytni „Tygodnika“.)
Załucze: Położone w guberni mińskiej, niedaleko Mira i Stołpców, w okolicy surowej – pełnej bagien, łąk i sośnin. To tutaj, w skromnym, wiejskim domku, Syrokomla spędził lata młodości, dzierżawiąc folwark od 1840 roku. Ilustracja przedstawia zabudowania gospodarskie i ludzi w strojach z epoki, oddając klimat wiejskiego życia.

Oto materiał z dawnych lat, wywiedziony z czarno-białych szpalt „Tygodnika”, gdzie czas zdaje się płynąć wolniej, a tusz na papierze wciąż przechowuje zapach dawnych dworków.

Oto dokładna transkrypcja tekstu, zachowująca oryginalną pisownię, interpunkcję oraz układ, publikowaną w 1859 roku.

ZAŁUCZE I BOREJKOWSZCZYZNA.
Ze zbioru najcenniejszych moich pamiątek dostaję dwa obrazki, aby przez „Tygodnik Illustrowany“ podzielić się niemi z ogółem zacnych współziomków, którym, jak mniemam, nie obojętnym będzie widok tych dworków, gdzie jeden z najulubieńszych naszych poetów większą część życia swego przepędził. Będzie to u nas rzecz wcale nowa; dotąd bowiem darzono nas tylko portretami mężów wsławionych, lecz, ile przynajmniéj mnie wiadomo, żadnego ze współczesnych pisarzy lub artystów krajowych mieszkania nam nie pokazano; a jednak, któż zaprzeczy, że ono równie nam jest drogiém i pełném interesu, jak ich oblicze, i że nieraz może posłużyć do lepszego odgadnienia i zbadania charakteru i nawyknień człowieka? Gdzieindziéj oddawna to pojęto; Niemcy, Anglicy, a przed innymi Francuzi, w licznych dziennikach illustrowanych niejedną już kartę ozdobili obrazkami domów swoich literackich, artystycznych lub politycznych znakomitości. Myśmy dotychczas chowali to na hołd pośmiertny, a nieraz wtedyśmy się dopiéro obejrzeli, gdy już nietylko dom się powalił, lecz gdy i śladów jego znaleźć nie można było; często więc serdecznego uczczenia zasług i uświęcenia pamięci musieliśmy tylko kopią grobowego pomnika dowodzić, i to jeszcze jeśli był pomnik na sławnym grobie, a nawet jeśli grób ten nie zatarł się bez wieści! Dajże więc Boże, aby ta piérwsza próba dobrze się powiodła, i aby „Tygodnik Illustrowany“ stał się szacownym zbiorem narodowych pamiątek tego rodzaju.
Macie tu przed sobą Załucze i Borejkowszczyznę. W ostatniéj dotychczas mieszka Syrokomla; w piérwszém przepędził najpiękniejsze lata swojéj młodości i zasłynął, jako autor Gawęd i tłumacz poetów polsko-łacińskich.
Załucze leży w gubernii i powiecie mińskim, o parę mil od miasteczek Mira i Stołpców, nieopodal od Niemna, w okolicy smutnéj, monotonnéj, płaskiéj, pokrytéj w części olchą i łozą na rozległych łąkach i moczarach, w części sośniną, jodłą i jałowcem na suchych wydmach piaszczystych. Składa je tylko skromny domek mieszkalny, otoczony zwykłemi gospodarskiemi zabudowaniami; wioska bowiem do folwarku tego należąca, znajduje się o wiorst kilka od niego, na drugim brzegu Niemna.
Tu Syrokomla osiadł najprzód z rodzicami, którzy około r. 1840 wzięli ten folwark w dzierżawę, a potém w r. 1844, ożeniwszy się, zaczął w nim już na własną rękę gospodarzyć i przemieszkał aż do 1853 r., w którym się przeniósł do Borejkowszczyzny, o wiorst kilkanaście od Wilna odlegléj. Wpatrując się w fizyognomią tych dworków, któż między niemi a główną cechą utworów Syrokomli, uderzającego podobieństwa nie dostrzeże?
Jakkolwiek bowiem autor Margiera stoi wysoko w poezyi historycznéj, zawsze jednak sielanka i gawęda szlachecka będą najpiękniejszym kwiatem jego talentu, a najcelniejsze z nich, np. Trzy gwiazdki, Dyfferencya, Chodyka, Bywało, O moim domku, w Załuczu z pod pióra jego wyszły. W Załuczu, w tym ubożuchnym dworku, w tym posępnym, biednym zakątku drogiéj, ojczystéj ziemi, na łonie życia rodzinnego, w stosunkach z niezamożną, poczciwą szlachtą i kmiotkami, piosnka jego natchniona, która uroczą barwą poezyi otoczyła i te bagna, i piaski, i te zarośla i bory, i te szare kapoty zagonowców, i grube siermięgi kmiece, musiała koniecznie taką, a nie inną brzmiéć nutą, musiała koniecznie być taką naturalną i prostą, jak ten świat który wieszcza otaczał. Sam téż Syrokomla najlepiej to pojął i wypowiedział we wstępie do swoich gawęd:
Nie żal mi serca, i nie żal mi głowy,
Dla ciebie śpiewam, gminie szaraczkowy,
O tobie śpiewam i z tobą zespole
Nadzieję, radość, i smutki, i bole!
Twojém powietrzem orzeźwię oblicze,
Od twoich płasząt wyrazu pożyczę;
Niech się myśl moja z pod serca wygwarzy,
Nutą żniwiarską, w takt brzęku kosarzy.
Chciałbym przedewszystkiém zwrócić uwagę czytelników moich na Załucze, które nawet jako obrazek, pomimo braku pejzażu, nie wiem czemu piękniejszém mi się od Borejkowszczyzny wydaje. Może to jest skutkiem błogich, osobistych wspomnień z niém powiązanych, może skutkiem tego, że wraz z całym krajem w Załuczu widziałem piękny wschód téj gwiazdki na horyzoncie poezyi ojczystéj; dosyć że w takiém zostając usposobieniu, z największą przyjemnością patrzę na te proste budynki, które oto mam przed sobą. Większy z nich, na bocznym planie, jestto stary domek, nie wiem już przez kogo i kiedy stawiany, w którym Syrokomla przepędził kilka lat piérwszych swego tu pobytu; drugiego sam już był cieślą i pamięć jego powstania uświęcił rzewną, prześliczną elegią p. t. „O moim starym domku,“ z której nie od rzeczy kilka tu wierszy przytoczyć, jako objaśnienie obrazku:
Ej! za górą, za wysoką
Stare dęby z jednéj strony,
Za dębami bawi oko
Nadniemeński brzeg zielony;
Z prawéj strony bagno szlakiem,
Na bagnisku wierzba wzrasta,
A na piasku, nad chróśniakiem
Szumi sośnina kolczasta.
W parkanową wjedź ulicę:
Stary domek w ziemię gnie się,
Krzywe ściany, a na strzesie
Mechem zakwitły już dranice;
Widać niebo z drugiéj strony
Szczerbinami z między dranic;
To mój domek pochylony,
Lecz nie oddałbym go za nic!
Czy bywało serce bije,
Uniesieniem, smutkiem, strachem,
Mnie najlepiej, gdy się skryje
Pod zakwitłym moim dachem.
Czy bywało radość wchodzi,
Ściany echem się odezwą;
Czy to boleść, znieść ją słodziéj!..
Tu i płakać było rzeźwo.
Patrząc na tę chatkę ubogą, któréj Syrokomla, postawiwszy ją sobie w r. 1847, przesłał mi wizerunek, aby mi dać poznać nową swoję sadybę i pochwalić się nią przedemną, z dziwném jakiémś uczuciu ucisku i błogości przypominam czarodziejski pałacyk, który, jeśli mię pamięć nie myli, w tymże samym czasie budował sobie autor „Monte-Christa,“ nader śladując fantastyczne zachcenia bohatera swego romansu, i z Afryki rzemieślników przywożąc do wykonywania ozdób na jego ścianach. Jeden z dzienników francuzkich, podając wizerunek tego pałacyku i opisując to cacko, w dowcipnym bardzo kontraście obok historyi jego budowania, stawił historyą budowania Wersalu przez Ludwika XIV. Szkoda że nie mam ani tego wizerunku, ani opisu pod ręką; bo ciekawym bardzo, jakby się téż wydała chatka naszego wioskowego lirnika, obok pałacyku Monte-Christa? jakby się wydały dwie postacie tych budowniczych, jednego sypiącego złoto znakomitym kunsztmistrzom i maurytańskim rzeźbiarzom, za urzeczywistnienie wybujałéj jego fantazyj; drugiego serdeczném słowem i czarką z serca podaną dziękującego cieśli wiejskiemu za postawienie zrębów sosnowych, pradziadowskim obyczajem poczciwym. Ale dosyć już tego!…
Zakończę słowami Syrokomli, które lat temu dziesięć, wpół żartem wymknęły mu się z pod pióra, w liście do mnie pisanym:
Choć dzisiaj tych okolic ludzie nieciekawi,
Lecz jeżeli to prawda, co nam muza prawi,
Odżyją te piaszczyska, te bory, ta rzeka,
I ciekawy przychodzień zjawi się zdaleka,
By zobaczyć Załucze..
Adam Plug.

Czy wiesz, że… po opuszczeniu Załucza w 1853 roku Władysław Syrokomla zamieszkał w Borejkowszczyźnie, położonej kilkanaście wiorst od Wilna? Dwór ten stał się jego kolejnym domem i miejscem dalszej pracy literackiej.

Borejkowszczyzna artykuł publikacja 1859
BOREJKOWSZCZYZNA.
(Rysował Polkowski, rytował Kübler w drzeworytni „Tygodnika“.)
Borejkowszczyzna: Nowa siedziba poety, do której przeniósł się w 1853 roku. Dom, wzniesiony przez samego poetę w 1847 roku, stał się dla niego symbolem domowego zacisza. Rycina ukazuje drewnianą chatę o swojskim charakterze, zestawianą przez autora w duchu lekkiego przekomarzania się z przepychem pałaców bohaterów Dumasa.

Dla XIX-wiecznego czytelnika artykuł ten był nowatorskim oknem na życie prywatne wieszcza, budzącym poczucie dumy z narodowych pamiątek. Współcześnie tekst ten staje się cennym wehikułem czasu, pozwalającym dostrzec w Syrokomli nie tylko postać z podręczników, lecz żywego człowieka mieszkającego w pochyłym domku. Dzięki niemu rozumiemy, jak głęboko codzienne otoczenie – od krzywych ścian po szum sosen – wpływało na kształt literatury. Publikacja przypomina nam, że prawdziwa wielkość często ukryta jest w prostocie, a nie w marmurach. Jest to wreszcie lekcja szacunku do śladów przeszłości, których nietrwałość autor słusznie opłakiwał.

Czy wiesz, że… autor artykułu zestawił Borejkowszczyznę z Załuczem jako dwa miejsca nierozerwalnie związane z życiem i twórczością Syrokomli? Już w 1860 roku apelował, aby takie domy wybitnych pisarzy utrwalać na ilustracjach i traktować jako bezcenne pamiątki narodowe.

Index.

  • Adam Pług – autor artykułu, kronikarz i wielbiciel twórczości Syrokomli.
  • Borejkowszczyzna – druga siedziba poety, sadyba wybudowana przez niego w 1847 r.
  • Gawęda szlachecka – gatunek literacki, w którym Syrokomla osiągnął szczyt kunsztu.
  • Ludwik XIV – król Francji, przywołany w kontekście porównania przepychu Wersalu do skromności domku poety.
  • Monte-Christo – bohater romansu Dumasa, użyty jako kontrast dla skromnego życia polskiego lirnika.
  • Syrokomla (Ludwik Kondratowicz) – „wioskowy lirnik”, główny bohater artykułu, poeta polsko-łaciński.
  • Tygodnik Ilustrowany – czasopismo, w którym opublikowano artykuł, pionier popularyzacji wiedzy poprzez ilustracje.
  • Załucze – miejsce młodości poety, folwark położony w guberni mińskiej.

Metryka źródła.

Tytuł publikacji: „Załucze i Borejkowszczyzna”.
Autor publikacji: Adam Pług.
Tytuł ilustracji: „Załucze (Rysował Polkowski, rytowano w drzeworytni „Tygodnika“.)” i „Borejkowszczyzna (Rysował Polkowski, rytował Kübler w drzeworytni „Tygodnika“.)”.
Publikacja: Tygodnik Ilustrowany (czasopisma społeczno-kulturalne polskie).
Miejsce, Rok, Nr, str.: Warszawa; 1860; Nr 19.
Wydawca: Józef Unger (1817-1874).
Język: polski.
Źródło/Zbiory: Biblioteka Narodowa; Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Łódzkiego.
Dostępność elektroniczna: Polona.pl.
Domena Publiczna.

Tagi:
Kronika Czasu foto profilowe
DAWNE ŹRÓDŁA. DAWNE SŁOWA.
HISTORIA, KTÓRA PRZEMAWIA WŁASNYM GŁOSEM.
Wystaw Beksiński w Poznaniu 2026 (4)
Wystaw Beksiński w Poznaniu 2026 (4)
Klasztor i Kościół Oliwa pod Gdańskiem publikacja 1860
Klasztor i Kościół Oliwa pod Gdańskiem publikacja 1860
Biblioteka Aleksandryjska miedzioryt autor Ignazio Benedetti po 1750
Biblioteka Aleksandryjska miedzioryt autor Ignazio Benedetti po 1750