W szpaltach „Tygodnika Ilustrowanego” z 1860 roku, pochodzącego z pracowitej oficyny Józefa Ungera, a dziś pieczołowicie przechowywanego w zasobach cyfrowych i narodowych, otworzyły się przed czytelnikiem bramy tajemnic sandomierskich benedyktynek. Niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, dzięki pióru anonimowej redakcji oraz wiernej kresce rysownika Kostrzewskiego i drzeworytników Küblera i Rutkowskiego, ożył na rycinie oraz w opisie potężny, obronny wręcz kompleks kościelno-klasztorny panien benedyktynek. Ta skarbnica wiedzy sprzed wieków zabrała spragnionych dawnych dziejów w podróż tam, gdzie cnota mieszała się z hukiem kartaczy, a świętość spowijała się mrokiem niezwykłych legend.
Czy wiesz, że sandomierski marszałek Prokop Sieniawski słynął z tak gigantycznej siły, iż jednym cięciem pałasza potrafił przeciąć w pół konia albo wołu, a pędzącą z góry karetę zatrzymywał gołą ręką?
Z tego artykułu dowiesz się:
- O niezwykłych losach fundatorki klasztoru Elżbiety z Leżenic Gostomskiej oraz o jej potężnym mężu, wsławionym nadludzką siłą marszałku Prokopie Sieniawskim.
- Jakie dramatyczne ślady w murach sandomierskiej świątyni pozostawiło krwawe oblężenie miasta z 1809 roku oraz jaką mroczną relikwią szczycił się klasztor.
- W jaki sposób skromna szkoła żeńska oraz długi poczet ksieni przez stulecia kształtowały duchowe i oświatowe oblicze tego odizolowanego od świata urokliwego zakątka.
Gdy ciekawy wędrowiec skierował swe kroki na przedmieście sandomierskie za Bramą Opatowską, ukazywał mu się widok przypominający raczej warowną basztę niż cichą przystań modlitwy, otoczoną potężnymi murami, rozległym ogrodem i licznymi zabudowaniami gospodarczymi. Droga do świątyni wiodła urokliwą, zacienioną kasztanami uliczką, gdzie wzrok przykuwały wspaniały świerk tuż u progu oraz rumiana jarzębina.
Czy wiesz, że w sandomierskim klasztorze benedyktynek przechowywano puszkę z tajemniczym talarowym pieniądzem z hebrajskimi napisami, który według podania miał być jednym z trzydziestu srebrników Judasza?
Sam początek tej fundacji wiązał się z postacią Elżbiety z Leżenic Gostomskiej, kobiety głębokiej pobożności, która po tragicznej śmierci swego męża Prokopa (tego samego, co to konia jednym cięciem pałasza przecinał, a rozpedzoną karetę w locie zatrzymywał!) przekształciła swój dom w klasztor. Po pożarze pierwotnej, drewnianej budowli, dzięki wsparciu sędziego Stanisława Zaremby, wzniesiono nowy kompleks, zwieńczony w 1690 roku murowanym kościołem pod wezwaniem św. Michała Archanioła.
Ilustracja oraz opisy z dawnych lat oddawały wiernie ten niezwykły pejzaż: fasadę z wysoką wieżycą, podwójne żelazne drzwi oraz mury frontowe i dzwonnicę, które nosiły w sobie bolesne blizny po kartaczeniach i bombach z oblężenia 1809 roku. Wewnątrz kryły się prawdziwe cuda – od ambony wspartej na gałęziach winorośli wyrastających z alabastrowej figury św. Benedykta, aż po puszczę z tajemniczym talarowym pieniądzem z hebrajskimi napisami, uważanym za autentyczny srebringer Judasza. Całości dopełniały rzędy ołtarzy, tablica erekcyjna oraz tętniąca życiem od 1616 roku szkoła dla dziewcząt.
Czy wiesz, że tutejsza ambona spoczywała dosłownie na gałęziach kamiennego drzewa winogradowego, wyrastającego z boku alabastrowej figury św. Benedykta?
W czasach swojej publikacji artykuł ten rozpalał wyobraźnię Polaków pod zaborami, przypominając chlubne karty dawnej Rzeczypospolitej i potęgę rodzimych fundacji. Dawał współczesnym otuchę poprzez ukazywanie niezłomności duchowej przodków oraz bogactwa zakorzenionego w lokalnej tradycji. Dla dzisiejszego odbiorcy tekst ten stanowi bezcenny wehikuł czasu, pozwalający ujrzeć Sandomierz sprzed stu kilkudziesięciu lat oczami ówczesnych kronikarzy. Rzucił on nowe światło na architektoniczne i legendarne skarby, które do dziś kryją się w murach nad Wisłą. Uczy nas on szacunku do przeszłości, łącząc zmaterializowaną historię z barwną gawędą dawnej prasy.

(Rysował Kostrzewski, rytowali Kübler i Rutkowski w drzeworytni „Tygodnika“.)
Czy wiesz, że mury frontowe oraz dzwonnica klasztorna do dzisiaj (w realiach artykułu z XIX wieku) nosiły widoczne ślady po kartaczach, granatach i bombach z krwawego oblężenia miasta w 1809 roku?
Oto dokładna transkrypcja oryginalnego tekstu opublikowanego w 1860 roku, z zachowaniem oryginalnej pisowni, interpunkcji oraz układu.
KOŚCIÓŁ I KLASZTOR PANIEN BENEDYKTYNEK W SANDOMIERZU.
Pomiędzy zabytkami starożytnéj stolicy ziemi sandomierskiéj, tak pięknie w tych dniach przez wieszczkę naszą Deotymę w „Gazecie Warszawskiéj“ opisanéj, na przedmieściu za bramą opatowską wznosi się okażały kościół i klasztor panien benedyktynek, którego rysunek w drzeworycie przedstawiamy. Budowla ta nie jest zbyt dawną, należy atoli do celniejszych swego czasu pomników. Otoczona dokoła obszernym ogrodem i licznemi zabudowaniami, z pozoru wygląda jakby jaka warownia. Idzie się do kościoła uliczką zacienioną kasztanami, pomiędzy któremi wspaniały świerk tuż przy świątyni i rumiana jarzębina wdzięczny sprawiają widok i ślicznie to ciche ustronic ozdabiają.
Jest to fundacya Elżbiety z Leżenic Gostomskiéj, córki Anzelma wojewody rawskiego, a małżonki Prokopa Sieniawskiego, marszałka wielkiego koronnego, słynnego z męztwa i czynów wojennych, tudzież z tak nadzwyczajnéj siły, iż jedném cięciem pałasza konia albo wołu wpół przecinał, karetę poszóstną, z góry rozpędzoną, jedną ręką pochwyciwszy, powstrzymywał, i właśnie z tém w obec króla popisując się, skończył życie w r. 1596.
Otóż pani ta; rzadkiéj cnoty i pobożności niewiasta, wychowana na dworze królowéj Anny, najprzód zdołała męża swego helweckiego wyznania powrócić na łono rzymsko-katolickiego kościoła, a po zgonie jego zamieniwszy dom swój na klasztor, obie córki, Elżbietę i Zofią, poświęciła służbie Bożej, oddając je do klasztoru benedyktynek w Chełmnie pruskiém, gdzie był główny nowicyat tego zakonu. Po śmierci zaś piérwszéj, chcąc mieć bliéj siebie drugą, za upoważnieniem papieża Pawła V i pozwoleniem biskupów krakowskiego i chełmińskiego, wybudowała w roku 1614 w Sandomierzu klasztor drewniany i do niego córkę swoją Zofię z dwunastą zakonnicami z Chełmna przeniosła.
Początkowo był ten klasztor zależnym od chełmińskiego; dopiéro w r. 1616 świętobliwa Magdalena Mortęska, ksieni, zjechawszy tutaj, nadała Zofii Sieniawskiéj tytuł starszéj czyli ksieni sandomierskiéj. W kilka lat potém piérwsza budowla przypadkowo zgorzała, wkrótce jednak ksieni, otrzymawszy od rodziny część posagu swego, przy pomocy Stanisława Zaremby, sędziego grodzkiego, wystawiła nowy klasztor, dotąd istniejący. W roku 1629 umarła piérwsza ksieni fundatorka; po niéj rządziły klasztorem niemniéj ze znakomitych rodzin przełożone, jakiemi były: Elżbieta Skotnicka, obrana ksienią w r. 1630, Zofia Zborowska w r. 1640, Barbara Tarnowska w r. 1656, Anna Oleśnicka w r. 1660, Magdalena Skarszewska, podstolanka sandomierska i t. d. Pod stérem téj ostatniéj, Jan Małachowski, biskup krakowski, położył w r. 1686 kamień węgielny na budowę murowanego kościoła przy klasztorze, którego dotąd nie było, a ten ukończony został w r. 1690 i poświęcony pod wezwaniem św. Michała Archanioła.
Jest to świątynia dość obszerna, zalecająca się powagą i wytwornością, z wysoką wieżycą w środku; prowadzą do niéj wielkie, podwójne drzwi żelazne. Mur frontowy, okalający kościół, tudzież zabudowania klasztorne i dzwonnica, podziurawione kartaczami, granatami i bombami, dotąd przechowują ślady ostatniego w r. 1809 oblężenia miasta. Wewnątrz kościół jest nader czysto, wytwornie i porządnie utrzymany, zawiera sześć ołtarzy bocznych i jeden wielki, z obrazem św. Michała Archanioła, wcale dobrego pędzla. Osobliwością jego jest ambona, spoczywająca na gałęziach drzewa winogradowego, które wyrasta z boku leżącej figury z alabastru, w naturalnéj wielkości, wyobrażającej św. Benedykta opata, założyciela zakonu. Pokazują tu także puszkę z Najświętszym Sakramentem, w któréj wprawiony jest pieniądz wielkości talara, z napisami hebrajskiemi. Ma to być, podług podania, jeden z tych trzydziestu srebrników, jakie Judasz otrzymał za sprzedanie Chrystusa Pana. Pozostawił go zaś w klasztorze wyżéj wspomniany Zaremba, na pamiątkę wdzięczności, kiedy wydziedziczony przez familią z dóbr ojczystych, mając tylko ów pieniądz przy sobie, był tutaj żywiony z łaski ksieni Sieniawskiéj, za co téż, po odzyskaniu fortuny, do odbudowania spalonego klasztoru nakładem swoim się przyczynił.
Zresztą, oprócz tablicy erekcyjnéj, nic ma tu żadnych pomników. Dziś klasztor panien benedyktynek sandomierskich zostaje pod zarządem ksieni Anny Majewskiéj, ma 20 zakonnic i utrzymuje szkołę płci żeńskiéj, istniejącą tutaj od roku 1616, pierwiastkowo elementarną o dwóch klassach, a od roku 1807 szkołę wyższą.
Index.
- Anna Majewska – ksieni sprawująca zarząd nad klasztorem panien benedyktynek w okresie współczesnym redakcji artykułu.
- Anna Oleśnicka – jedna z ksieni sandomierskich, rządząca klasztorem od 1660 roku.
- Anzelm – wojewoda rawski, ojciec fundatorki Elżbiety z Leżenic Gostomskiej.
- Barbara Tarnowska – ksieni sandomierska wybrana na urząd w 1656 roku.
- Canki – kółka od uździenic lub elementy utrzymujące munsztuki przy rzemieniu; rzadki wyraz zanotowany w tekście, którego nie znał nawet słynny lexicograf Linde.
- Deotyma – polska wieszczka i poetka, która w „Gazecie Warszawskiej” opisała w tamtych dniach starożytną stolicę ziemi sandomierskiej.
- Elżbieta Skotnicka – ksieni sandomierska obrana na ten urząd w 1630 roku.
- Elżbieta z Leżenic Gostomska – szlachcianka, córka anzelma, małżonka Prokopa, pobożna niewiasta i główna fundatorka klasztoru benedyktynek w Sandomierzu.
- Elżbieta i Zofia – córki fundatorki, które matka skierowała na służbę Bożą do zakonu benedyktynek.
- Jan Małachowski – biskup krakowski, który w 1686 roku położył kamień węgielny pod budowę murowanego kościoła klasztornego.
- Józef Unger – wydawca „Tygodnika Ilustrowanego” z 1860 roku.
- Judasz – biblijna postać zdrajcy Chrystusa, z którą sandomierska legenda wiązała przechowany w skarbcu klasztornym srebrnik z hebrajskim napisem.
- Kostrzewski – rysownik, autor ryciny przedstawiającej klasztor benedyktynek.
- Kübler i Rutkowski – rytownicy z drzeworytni „Tygodnika”, którzy przelali rysunek na matrycę drzeworytniczą.
- Magdalena Mortęska – świętobliwa ksieni chełmińska, która w 1616 roku zjechała do Sandomierza i nadała Zofii Sieniawskiej tytuł starszej (ksieni).
- Magdalena Skarszewska – podstolanka sandomierska i ksieni klasztoru w okresie poprzedzającym budowę murowanej świątyni.
- Oblężenie z 1809 roku – wydarzenie historyczne, podczas którego mury, kościół i dzwonnica zostały podziurawione kartaczami, granatami oraz bombami.
- Paweł V – papież, którego upoważnienie posłużyło do założenia klasztoru w Sandomierzu w 1614 roku.
- Prokop Sieniawski – marszałek wielki koronny, mąż Elżbiety, słynny z ogromnej siły fizycznej i czynów wojennych, zmarły w 1596 roku.
- Stanisław Zaremba – sędzia grodzki, który przybył z pomocą przy odbudowie spalonego klasztoru i podarował benedyktynkom legendarny relikwiarzowy pieniądz.
- Św. Benedykt – opat i założyciel zakonu benedyktynów, którego alabastrowa figura w naturalnej wielkości stanowiła bazę dla ambony.
- Św. Michał Archanioł – patron murowanego kościoła klasztornego, ukończonego w 1690 roku.
- Zofia Zborowska – ksieni sandomierska wybrana na urząd w 1640 roku.
Metryka źródła.
Tytuł publikacji: „KOŚCIÓŁ I KLASZTOR PANIEN BENEDYKTYNEK W SANDOMIERZU.”.
Autor publikacji: redakcja.
Tytuł ilustracji: „KOŚCIÓŁ I KLASZTOR PANIEN BENEDYKTYNEK W SANDOMIERZU (Rysował Kostrzewski, rytowali Kübler i Rutkowski w drzeworytni „Tygodnika“.)”
Publikacja: Tygodnik Ilustrowany (czasopisma społeczno-kulturalne polskie).
Miejsce, Rok, Nr, str.: Warszawa; 1860; Nr 17.
Wydawca: Józef Unger (1817-1874).
Język: polski.
Źródło/Zbiory: Biblioteka Narodowa; Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Łódzkiego.
Dostępność elektroniczna: Polona.pl.
Domena Publiczna.















