W zakurzonych szpaltach "Tygodnika Ilustrowanego" z roku 1860, pod numerem 15, odnalazłem wiejskie korzenie polskiej duszy w rysunku Kostrzewskiego, który przenosi nas wprost do serca dawnej polskiej wsi. Wydany przez niestrudzonego Józefa Ungera, ten "Obrazek z natury" jest świadectwem chwili, w której muzyka i taniec stanowiły jedność z losem człowieka. Dzięki zbiorom Biblioteki Narodowej i cyfrowej magii Polony, dziś możemy zajrzeć w tamten świat, oglądając rysunek Kostrzewskiego, mistrzowsko zarytowany przez Drążkiewicza.
Czego dowiesz się z tej publikacji?
- O rytuałach wiejskiej niedzieli, gdzie po ciężkiej pracy i modlitwie rodziła się iskra zabawy.
- O fizycznej dynamice krakowiaka, który "orzeźwiał" tancerzy i krzesał iskry z drewnianej podłogi.
- O nostalgicznej zadumie nad przemijaniem dawnego stylu życia i zmianami w ludzkiej naturze.
Obraz z natury.
Rycina ukazuje izbę wypełnioną ruchem. Para tancerzy stanowi centrum świata – on, w dynamicznym hołubcu, niemal wyrywa się z ram rysunku, a ona, w wianku, z oddaniem dotrzymuje mu kroku. Skrzypek i basista, siedzący na beczce, dyktują tempo, które rozgrzewa krew. Z tekstu wyłania się obraz "tęgiego" krakowiaka, przy którym nawet zakopcone ściany izby zdają się jaśnieć. To taniec męski, pełen "męzkości", gdzie liczyło się nie tylko tempo, ale i siła uderzenia podkówek, niosąca ze sobą iskrzącą magię tradycji.
"Taniec obrazek z natury (Rysował Kostrzewski, rytował Drążkiewicz)".
W tętniącą życiem wiejską oberżę, utrwaloną na kartach historii przez mistrzowską rękę rysownika Kostrzewskiego w 1860 roku, wkroczył nastrojowy spokój, gwałtownie przerwany wybuchem radości i dynamiki. Opublikowana ilustracja "Taniec obrazek z natury (Rysował Kostrzewski, rytował Drążkiewicz)" z niezwykłą precyzją, a zarazem tajemniczym, historycznym urokiem, pochwyciła kulminacyjny moment ludowej zabawy. Trzecioosobowy narrator, niemal słysząc rzewne, lecz ponętne, bo ojczyste brzmienie skrzypiec i basetli, prowadzone przez muzyków na boku, skupił wzrok na tańczącej parze.
Centralna postać mężczyzny, promieniującego niespożytą energią i zapałem, wzniosła się w powietrze w dynamicznym, niemal akrobatycznym skoku. Każdy ruch jego nóg, ubranych w wysokie buty z podkówkami, zdawał się być nasycony siłą, która zrodziła się z głębi serca na dźwięk krakowiaka. Narrator, niczym echo tekstu wiersza, zapisał w pamięci moment, w którym stopy tancerza grzmotnęły o podłogę, powodując, że wnet bryzgnęły z niej drzazgi, a w hołubcu posypały się skry. Jego twarz, gorejąca od wysiłku i emocji, wzniesiona była ku górze, a jasny ubiór z charakterystycznymi zdobieniami powiewał w wirze tańca. Dziewczyna, w swojej skromnej sukni i wianku na głowie, patrząca na niego z podziwem i zaufaniem, poddała się całkowicie jego sile i pasji, wspólnie tworząc harmonię w tym szalonym wirze.
W tle, inne pary również dały się porwać muzyce, wirując w tańcu z taką intensywnością, że narrator, podobnie jak starzec w wierszu, poczuł ogień, który splunął nawet w jego starym ciele. Zabawa napełniała izbę, w której nawet najciemniejsze, zakopcone kąty zdawały się rozświecać blaskiem radości i historycznej autentyczności. W tym jednym, zamrożonym na ryciny obrazku, tętniło życie i tradycja, która, choć być może zapomniana w dzisiejszym świecie, pozostanie na zawsze zapisana w tym precyzyjnie oddanym obrazku z natury.
Niniejsza publikacja to wzbogacone, starannie pokolorowane wydanie oryginalne. Zabieg ten przybliża współczesnemu czytelnikowi realia epoki, zachowując jednocześnie autentyczność przekazu.
Dla czytelnika roku 1860 rycina stanowiła wierne lustro obyczajów, celebrujące siłę polskiej tradycji ludowej. Współczesnemu odbiorcy publikacja pozwala dotknąć "duszy dawnego świata", dziś już niemal nieuchwytnej. Jest to hołd dla kultury, która w muzyce i tańcu odnajdywała swój fundament. Publikacja ta uczy, że dziedzictwo to nie tylko zapis w kronikach, lecz puls żywych wspomnień. Dzięki niej rozumiemy, jak bardzo zmieniliśmy się w ciągu ostatniego stulecia, zachowując jednak tę samą potrzebę wspólnego świętowania.
Oto dokładna transkrypcja tekstu z przesłanych obrazów, z zachowaniem oryginalnej pisowni i interpunkcji.
T A N I E C.
(Obrazek z natury).
Po sobocie dzień niedzielny,
Jest spoczynkiem nam po pracy
A po modlach w dzień weselny,
Gdy zgromadzą się chłopacy,
Za chłopcami tuż dziewczęta,
Gwarząc sobie to i owo,
W sercu budzi się zachęta,
Gdy o tańcu rzucą słowo.
I wnet jawią się na pewno
Skrzypek tęgi i z basistą.
Choć uderzą zrazu rzewno,
Lecz ponętnie, bo ojczysto!
Wówczas spojrzeć na chłopaka
Lub na dziewczę, jak się śmieją,
Gdy posłyszą krakowiaka,
To aż w siłę orzeźwieją.
I wnet każdy ima dziewkę
W środek izby ją prowadzi,
Daléjże z nią na odsiebkę,
Lub hołubce bokiem sadzi.
Twarz mu gorze, aż drżą nogi;
Kiedy grzmotnie podkówkami,
Drzazgi bryzgną wnet z podłogi,
A w hołubcu sypie skrami,
Aż się jasność wkoło wznicca
I uderza w pas kowany,
I wnet jakoś nam rozświecca
Zakopcone w izbie ściany.
Wtenczas doń się zbliżyć zasie,
Tak mu męzkość bije z skroni,
I wywija, aż mu w pasie
Siedemdziesiąt kółek dzwoni.
Gdy się kilka par dobrało,
Pełnych życia i ochoty,
Jakby niebo burzą grało,
Jakby błyski, jakby grzmoty!
Spojrzeć wówczas na te pary,
Jak wiruje każda w tańcu,
Ogniem spłonie nawet stary
I zapomni o różańcu.
Wnet rozbudzi myśl w swéj głowie:
Takie życie dawniéj było,
Tak bawili się przodkowie,
I tak kiedyś się tańczyło.
Gdzież krakowiak dziś ochoczy?
Gdzież to życie dziś w mazurze?
Łzą się wilżą człeku oczy,
Co zmian w ludzkiéj dziś naturze!…
A. Niwka.
Indeks pojęć.
- Drążkiewicz - rytownik, który przeniósł rysunek Kostrzewskiego na drzeworyt.
- Krakowiak - taniec ludowy, wyzwalający w tancerzach ogromną energię.
- Artysta - autor rysunku ukazującego wiejską zabawę.
- Mazur - taniec, przywołany jako symbol zmian w obyczajowości.
- Podkówki - element obuwia, którego stukot o podłogę był istotną częścią tańca.
- Unger Józef - wydawca Tygodnika Ilustrowanego w 1860 roku.
Metryka źródła.
Tytuł publikacji: "Taniec obrazek z natury".
Autor publikacji: redakcja.
Tytuł ilustracji: "Taniec obrazek z natury (Rysował Kostrzewski, rytował Drążkiewicz)".
Publikacja: Tygodnik Ilustrowany (czasopisma społeczno-kulturalne polskie).
Miejsce, Rok, Nr, str.: Warszawa; 1860; Nr 15.
Wydawca: Józef Unger (1817-1874).
Język: polski.
Źródło/Zbiory: Biblioteka Narodowa; Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Łódzkiego.
Dostępność elektroniczna: Polona.pl.
Domena Publiczna. Wolno zwielokrotniać, zmieniać i rozpowszechniać oraz wykonywać utwór, nawet w celach komercyjnych, bez konieczności pytania o zgodę. Wykorzystując utwór należy pamiętać o poszanowaniu autorskich praw osobistych Twórcy.














