Na łamach ilustrowanego czasopisma „Giewont” z 1928 roku odnajdujemy niezwykle barwną recenzję jednego z łódzkich wydarzeń artystycznych, zatytułowaną „Wieczory Łódzkie”.
Autor przenosi czytelnika do świata międzywojennej sceny, gdzie obok zachwytu nad talentem wykonawców pobrzmiewają również krytyczne uwagi dotyczące organizacji programu oraz gustów ówczesnej publiczności. Artykuł stanowi interesujący obraz życia kulturalnego Łodzi końca lat dwudziestych, ukazując zarówno atmosferę występów estradowych, jak i wysokie wymagania stawiane artystom oraz konferansjerowi spajającemu cały wieczór.
Podstawą niniejszego opracowania jest publikacja zamieszczona w: „Giewont: ilustrowane czasopismo poświęcone sztuce, literaturze, sprawom rozwoju uzdrowisk, monografji miast Polski”. Suplement do nr 3, red. Adam Kowalczewski-Siedlicki, Łódź–Zakopane: Adam Kowalczewski-Siedlicki, 1928. Egzemplarz, digitalizacja, zbiory: Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Marszałka J. Piłsudskiego w Łodzi. Domena publiczna.
Stare gazety mają w sobie niezwykłą właściwość, wystarczy uchylić ich pożółkłą kartę, by zza drukowanych wierszy wychylił się dawny gwar miasta. Tak dzieje się również w recenzji zatytułowanej „Wieczory Łódzkie”, gdzie autor z lekko ironicznym uśmiechem rozpoczyna opowieść od samego tytułu programu „Z bębenkiem i fujarką”. Już pierwsze akapity zdradzają, że nie będzie to zwyczajna relacja z przedstawienia. Pojawia się dowcipna gra słów, w której bęben i fujarka stają się metaforą codziennych trosk artystów, finansowych ciężarów i kapryśnej publiczności, a zza żartu przebija gorzka refleksja o niełatwym losie ludzi sceny.

Recenzent prowadzi czytelnika przez kolejne punkty programu niczym przewodnik po teatralnych kulisach. Z jednej strony dostrzega staranność przygotowania występu i wysoki poziom wykonawców, z drugiej zaś zauważa, że nadmiar dopracowania odebrał widowisku lekkość, której oczekiwano po wieczorze o charakterze rozrywkowym. Szczególnie wyraźnie podkreśla brak dobrego konferansjera – osoby, która humorem i błyskotliwym słowem potrafiłaby połączyć wszystkie elementy programu w jedną harmonijną całość.
Na scenie pojawia się cała plejada artystów. Maria i Aleksander Żabczyńscy zdobywają uznanie za interpretacje utworów literackich i muzycznych, Maria Żabczyńska zostaje wyróżniona za wykonanie „Gąsek”, natomiast Helena Buczyńska imponuje temperamentem i komicznym talentem w utworze „Z ulicy”. Ciekawostką programu okazuje się również eksperyment „Film amerykański”, a całość subtelnie dopełnia akompaniament Stanisława Barchasza.
Największą tajemnicę wieczoru skrywa jednak postać Jadwigi Hryniewickiej. Recenzent opisuje ją z wyraźnym zachwytem, niemal malując słowami obrazy jej tańców. Czytelnik ma wrażenie, że słyszy cichy szelest wachlarza podczas „Menueta”, widzi perlisty humor „Groteski”, kołyszący spokój walca oraz egzotyczny nastrój „Czyneli”. Artystka jawi się jako osoba, która potrafi zmieniać się wraz z każdym tańcem niczym kalejdoskop – od gestu dłoni aż po burzę długich włosów. W tej właśnie plastyczności ruchu recenzent odnajduje prawdziwe mistrzostwo.
Nie bez znaczenia pozostaje również wzmianka o zagranicznych sukcesach Hryniewickiej oraz jej wcześniejszej działalności w Reducie. Dzięki temu recenzja wykracza poza zwykły opis jednego przedstawienia i staje się świadectwem obecności artystów polskich na europejskich scenach końca lat dwudziestych.
Opowieść nabiera pełniejszego charakteru dzięki dołączonym ilustracjom przedstawiającym Jadwigę Hryniewicką oraz Marię Żabczyńską. Fotografie pozwalają spojrzeć na bohaterki recenzji nie tylko oczami autora tekstu, ale również współczesnego odbiorcy, który może zestawić słowa dawnego krytyka z wizerunkami artystek uwiecznionymi na łamach czasopisma.
To właśnie w takich niepozornych recenzjach ukrywa się codzienna historia kultury, historia nie wielkich manifestów, lecz wieczorów teatralnych, oklasków, żartów, artystycznych ambicji i nieustannej nadziei, że następny występ przyciągnie liczniejszą publiczność niż poprzedni.
Publikacja „Wieczory Łódzkie” pozostaje cennym świadectwem życia artystycznego Łodzi w okresie międzywojennym. Pozwala dostrzec, jak wysokie oczekiwania stawiano zarówno wykonawcom, jak i organizatorom wydarzeń kulturalnych. Dzięki szczegółowym opisom zachowały się wspomnienia o artystach, których występy budowały obraz ówczesnej sceny estradowej. Dla współczesnego czytelnika artykuł stanowi interesujące źródło wiedzy o gustach publiczności oraz sposobie pisania recenzji niemal sto lat temu. Jest również przypomnieniem, że kultura żyje nie tylko wielkimi premierami, ale także ulotnymi wieczorami, które dzięki prasie przetrwały próbę czasu.

Oto dokładna transkrypcja oryginału tekstu z 1928 roku, z zachowaniem oryginalnej pisowni, interpunkcji oraz układu.
Wieczory Łódzkie.
A nazwało się to, nie wiedzieć dlaczego, „Z bębenkiem i fujarką“. — Zapewne można i tak, weselej byłoby np. „z bębnem i fujarą“, co odrazu wprowadzałoby in medias res małżeńskiego pożycia, to znaczy sztuki (kobieta-żona) z fujarą (małżonek, vel publiczność łódzka) i bęben (ciężar podatkowy, kasowy, deficytowy), słowem nie dający obrotu, nawet nieboszczykowi w trumnie, a cóż dopiero artystom i sztuce w Łodzi.
Ale żart na stronę!
Grupa zakontraktowanych uzdolnionych artystów, w pełni sezonu, dosłownie idzie z „bębenkiem i fujarką“ na podwórko snobizmu publiczności łódzkiej.
W programie A. i M. Żabczyńscy, H. Buczyńska i przemiła zjawiskiem tancerka Jadwiga Hryniewicka!
Publiczności na tych trzech przedstawieniach — byłoby mogło być więcej — ale ta co była, nie zawiodła się!
Wszystko tu było opracowane, ujęte ze smakiem i umiarem artystycznym i w sumie wrażeń dawałoby wcale korzystny wynik, gdyby właśnie nie zbytnie... opracowanie. Rzeczy lekkie, a do takich właśnie wieczór omawiany miał należeć, muszą być lekko podane, lekko naszkicowane, a już bezwarunkowo spięte w całość humorem i dowcipem dobrego conferenciera ewent. conferencierki — brak tego ostatniego dawał się szczególnie we znaki.
Sympatyczne i nader miłe były zato oderwanie i poszczególnie biorąc, usiłowania wszystkich artystów zwłaszcza wszechstronnie uzdolniona para art. M. i A. Żabczyńskich zbierała żniwo oklasków za „Kolendziołki“ Zegadłowicza, „Emulację“ Bartelsa, a p. M. Żabczyńska za przemile odśpiewane „Gąski“.
P. Buczyńska z charakterystycznym rozmachem i swą vis comica, była dosadnie mocna w utworze „Z ulicy“ Hemara.
Ciekawy był eksperyment p. t. „Film amerykański“ na głosy M. Pawlikowskiej w wykonaniu M. i A. Żabczyńskich, jak zresztą wszystkie, co już zaznaczyłem, poszczególnie wzięte produkcje. Ilustrację muzyczną zręcznie i dyskretnie ujętym akompaniamentem dał p. S. Barchasz.
Ozdobą wieczoru i prawdziwą atrakcją programu były tańce p. Jadwigi Hryniewickiej. Jest to artystka nawskroś indywidualna, o wysubtelnionych do maestrji nerwach, dających idealny oddźwięk wyczucia rytmu, kompozycji i plastyki stylu.
Opanowanie techniczne każdego tańca bez względu na kolorystykę i charakter — pierwszorzędne, przy niesłychanie wrażliwej mimice i wdzięku każdego poruszenia i gestu.
P. Jadwiga Hryniewicka jednoczy w tańcach swych najróżnorodniejsze uczucia i sprzeczności w skończoną i artystyczną całość. W takim „Menuecie“ np. słyszy się niemal tańczony szelest wachlarza, przy całym persyflażu zalotnej dworskości, drwiącym uśmieszku i jednocześnie retrospektywnie odbiegłem spojrzeniu. — Dać wyraz w tańcu, tylu naraz odmiennych wrażeń, świadczy o dużych wartościach przeżywania i wirtuozostwie artystycznem.
P. J. Hryniewicka ma jeszcze jedną ogromną zaletę, to że zmienia się kalejdoskopowo — od koniuszczka palców — do złotej burzy „długich“ włosów — w każdym tańcu.
Roześmiana pustota w „Grotesce“ daje kaskadę perlistego jak szampan humoru, w Walcu kołysze się zadumą jak senny kwiat, w „Czynelach“ czaruje egzotyzmem, grając dowolnie na nerwach i w każdym tańcu zdobywa się bez trudu na pełny wyraz ekspresji, wdzięku i samopłynnej jak muzyka gracji.
P. J. Hryniewicka, była kierowniczka działu plastycznego w Reducie, występowała też z dużem powodzeniem w Paryżu, Medjolanie i t. d., o czem świadczą nad wyraz pochlebne recenzje. Czy nie byłoby wskazanem urządzenie jednego wieczoru tańca w Łodzi?

Indeks (alfabetyczny)
| Hasło | Objaśnienie |
|---|---|
| Akompaniament | Muzyczne opracowanie programu wykonane dyskretnie przez Stanisława Barchasza. |
| Artysta | Główny bohater recenzji – przedstawiciel sceny estradowej oceniany przez autora. |
| Bartels | Autor utworu „Emulacja”, wykonywanego przez Marię i Aleksandra Żabczyńskich. |
| Barchasz, Stanisław | Odpowiadał za ilustrację muzyczną programu. |
| Bęben | Metafora użyta we wstępie recenzji jako symbol ciężarów finansowych i trudności artystycznych. |
| „Czynel” | Jeden z tańców Jadwigi Hryniewickiej, podkreślający egzotyczny charakter jej sztuki. |
| „Emulacja” | Utwór Bartelsa wykonywany podczas wieczoru. |
| „Film amerykański” | Eksperymentalna forma sceniczna oparta na tekście Marii Pawlikowskiej. |
| Fujarka | Symboliczny motyw z tytułu programu, wykorzystany przez recenzenta w humorystycznej metaforze. |
| „Gąski” | Utwór śpiewany przez Marię Żabczyńską. |
| „Groteska” | Taniec Jadwigi Hryniewickiej pełen humoru i lekkości. |
| Hemar | Autor utworu „Z ulicy”. |
| Hryniewicka, Jadwiga | Tancerka uznana za największą atrakcję programu; wcześniej związana z Redutą, występowała także za granicą. |
| Humor | Element, którego według recenzenta zabrakło jako spoiwa całego programu. |
| Konferansjer | Osoba, której brak autor uznał za największy mankament przedstawienia. |
| „Kolendziołki” | Utwór Zegadłowicza wykonywany przez Żabczyńskich. |
| Łódź | Miasto będące miejscem opisywanego wydarzenia i przedmiotem refleksji nad życiem kulturalnym. |
| Menuet | Jeden z najwyżej ocenionych tańców Jadwigi Hryniewickiej. |
| Paryż | Miasto wymienione jako miejsce zagranicznych sukcesów Hryniewickiej. |
| Pawlikowska, Maria | Autorka tekstu „Film amerykański”. |
| Publiczność łódzka | Odbiorcy przedstawienia; autor zarzuca im zbyt małą frekwencję i snobizm. |
| Reduta | Scena teatralna, z którą związana była Jadwiga Hryniewicka jako kierowniczka działu plastycznego. |
| Recenzja teatralna | Forma publikacji oceniającej przebieg i poziom artystyczny wieczoru. |
| Snobizm | Określenie użyte wobec części łódzkiej publiczności. |
| Sztuka estradowa | Główny temat artykułu, obejmujący recytację, śpiew i taniec. |
| Taniec | Najwyżej oceniony element programu dzięki występom Jadwigi Hryniewickiej. |
| Walc | Jeden z tańców opisanych jako pełen zadumy i liryzmu. |
| Wieczory Łódzkie | Tytuł recenzji opisującej wydarzenie artystyczne. |
| Wirtuozeria | Określenie najwyższego poziomu kunsztu tanecznego Hryniewickiej. |
| Zegadłowicz | Autor „Kolendziołków”. |
| „Z bębenkiem i fujarką” | Tytuł programu estradowego będącego przedmiotem recenzji. |
| „Z ulicy” | Utwór Hemara wykonywany przez Helenę Buczyńską. |
| Żabczyński, Aleksander | Aktor i wykonawca programu estradowego. |
| Żabczyńska, Maria | Aktorka i śpiewaczka wysoko oceniona za występy wokalne i recytatorskie. |
| Buczyńska, Helena | Artystka wyróżniona za temperament sceniczny i talent komediowy. |
Metryka źródła
- Tytuł: Giewont: ilustrowane czasopismo poświęcone sztuce, literaturze, sprawom rozwoju uzdrowisk, monografji miast Polski. Suplement do nr 3.
- Rodzaj źródła: czasopismo – suplement.
- Numer: suplement do nr 3.
- Rok wydania: 1928.
- Redaktor: Adam Kowalczewski-Siedlicki.
- Wydawca: Adam Kowalczewski-Siedlicki.
- Miejsce wydania: Łódź; Zakopane.
- Język: polski.
- Hasła przedmiotowe: czasopisma społeczno-kulturalne polskie (1918–1939), polskie uzdrowiska.
- Lokalizacja oryginału: Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Marszałka J. Piłsudskiego w Łodzi.
- Digitalizacja: Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Marszałka J. Piłsudskiego w Łodzi.
- Prawa: domena publiczna.














