Zapraszam Państwa w podróż sentymentalną do dawnej Łodzi od Gałkówka do Łagiewnik, gdzie pośród fabrycznych kominów i zgiełku ulic, mieszkańcy potrafili znaleźć wytchnienie na łonie natury.
Przeglądając archiwalne numery „Łodzianina”, „Rozwoju” czy „Gazety Łódzkiej”, odkrywamy barwny obraz łódzkich majówek — wydarzeń, które bez względu na status majątkowy, jednoczyły łodzian w poszukiwaniu słońca i świeżego powietrza. Niniejsze zestawienie przybliża tradycję wspólnych wypraw, które w tamtych latach nie były jedynie zwykłym spacerem, lecz starannie zaplanowanym rytuałem angażującym całe społeczności: od skromnych wycieczek pracowników kolejowych po wielotysięczne pochody dziatwy szkolnej. Prześledzimy, jak na przestrzeni dekad od początków XX wieku aż po lata 20. zmieniał się charakter tych zabaw: od dziecięcych igrzysk w Gałkowie i lesie na Brusie, aż po ideowe przemarsze Czerwonego Harcerstwa z orkiestrą na czele. Poznajmy klimat dawnej Łodzi, utrwalony na kartach historycznej prasy, gdzie każda majówka, czy to organizowana przez nauczycieli, czy przez komitety robotnicze, miała swój wyjątkowy cel i oprawę.
Echo dawnych zabaw. Przewodnik po łódzkich majówkach.
W tamtych latach majówka nie była jedynie zwykłym spacerem; był to starannie zaplanowany rytuał, który angażował całe społeczności. Już u progu nowego stulecia, w czerwcu 1900 roku, Stowarzyszenie nauczycieli chrześcijan organizowało w Gałkowie radosną „MAJÓWKĘ dziecinną”, dając przykład, że wspólna zabawa jest najlepszą formą integracji środowisk oświatowych. Dekadę później, w maju 1910 roku, miasto było świadkiem widowiska na niemal niespotykaną skalę. Na placu strażackim przy ulicy Mikołajewskiej 54 zebrało się blisko 2,500 dzieci ze szkół polskich, niemieckich, fabrycznych i prywatnych.
Barwne Pochody i Leśne Ostępy.
Klimat ówczesnych majówek najlepiej oddawał widok ruszającego pochodu. Dzieci, podzielone na 20 grup, maszerowały szóstkami, a każdą prowadził chłopiec z numerem na długim kiju. Jak donosił ówczesny kronikarz:
„Dzieci z chorągiewkami i latarkami chińskiemi wyglądały zachwycone. Pochód był wspaniały, wiorstowy, bo gdy początek skręcał w ulicę Wólczańską, koniec był jeszcze na ulicy Mikołajewskiej”.
Trasa wiodła przez główne arterie miasta — Nawrot, Rozwadowską, aż ku kolei kaliskiej i dalej szosą konstantynowską do lasu. Na miejscu, pod okiem nauczycieli, dziatwa bawiła się w gry i tańce, a organizatorzy dbali o prowiant, dostarczając wodę do picia i mleko.
Program majówki przewiduje: o godz. 7 rano przy lokalu na ul. Juljusza 28 odegrana zostanie pobudka — poczem wyruszą gromady harcerskie w czwórkach przy rozwiniętych proporcach, z orkiestrą na czele i pieśnią na ustach, ulicami — Juljusza, Nawrot, Piotrkowską do Bałuckiego Rynku a następnie Łagiewnicką do lasu Łagiewnickiego przy stawach — pozostawiając po za sobą placówki czerwonych harcerzy z proporcami — które do godz. 4 po południu informować będą o miejscu pobytu drużyn.
Zaś w samym lesie, przy rozpiętych namiotach rozwinięty zostanie program leśnej zabawy, z której czysty zysk przeznaczony jest na kolonje letnie Czerwonego Harcerza.
Rodziców — oraz wszystkich towarzyszów prosimy o przybycie na miejsce wymarszu, lub samej zabawy, aby tem poprzeć godny cel.
Józef E.
Robotnicza solidarność i czerwone proporce.
Zupełnie inny, choć równie uroczysty charakter miały majówki organizowane przez środowiska robotnicze w latach 20. XX wieku. 3 lipca 1927 roku Czerwone Harcerstwo zorganizowało wielką majówkę do lasów łagiewnickich. Przygotowania zaczynały się już o 7 rano przy dźwiękach pobudki pod lokalem na ul. Juliusza 28.
Robotnicze gromady harcerskie kroczyły w czwórkach, z rozwiniętymi proporcami i orkiestrą na czele, niosąc na ustach „pieśń socjalistyczną”. Mimo kapryśnej aury, duch zabawy nie słabł, w lesie rozbijano namioty, które chroniły uczestników przed deszczem. Co ważne, wydarzenia te miały szczytny cel: cały dochód przeznaczany był na urządzenie kolonii letnich dla najbiedniejszych dzieci robotniczych.
Chwile zadumy i wypoczynku.
Majówka była też czasem pamięci. Podczas jednej z takich wypraw, Gromada im. „St. Worcella” zboczyła z trasy, by złożyć kwiaty na wspólnej mogile robotników straconych w 1908 roku, oddając hołd bohaterom poległym za wolność.
Niezależnie od tego, czy była to skromna majówka Koła pracowników Drogi Żelaznej Fabryczno-Łódzkiej w Gałkówku, czy potężny przemarsz tysięcy dzieci, łódzkie majówki łączyły w sobie:
- Dyscyplinę i organizację (wymarsze o świcie, wyznaczone punkty informacyjne z proporcami);
- Wspólnotę (udział rodziców, towarzyszy i różnych grup zawodowych);
- Radość z natury, od której na co dzień odgradzały łodzian mury fabryk.
Dziś, czytając te stare doniesienia prasowe, niemal słyszymy dźwięk dętej orkiestry niosący się ulicą Piotrkowską i widzimy blask chińskich lampionów w gęstwinie łódzkich lasów.
- „I-sza wielka majówka” – tak określano wydarzenie zorganizowane przez Komitet Robotniczych Gromad Harcerskich w lipcu 1927 roku.
- „Pieśń socjalistyczna na ustach” – z takim śpiewem robotnicy i harcerze przemierzali ulice Łodzi w drodze do lasu.
- „Z orkiestrą na czele” – nieodłączny element każdej uroczystej majówki, nadający rytm maszerującym grupom.
- „Czysty zysk na kolonje letnie” – hasło przyświecające majówkom organizowanym przez Czerwone Harcerstwo, podkreślające ich charytatywny cel.
- „Wspaniały pochód wiorstowy” – opisujący niezwykłą skalę majówki szkolnej z 1910 roku, której koniec był jeszcze na ul. Mikołajewskiej, gdy początek skręcał już w Wólczańską.
- „Pobudka o 7 rano” – sygnał dźwiękowy wzywający uczestników do zbiórki przed wymarszem[.
- „Leśna zabawa przy rozpiętych namiotach” – określenie aktywności odbywających się już bezpośrednio w lesie Łagiewnickim.
- „MAJÓWKĘ dziecinną” – określenie prostej zabawy organizowanej dla najmłodszych przez stowarzyszenia nauczycielskie.
Choć czasy dymiących kominów i wielkich fabryk odeszły do przeszłości, a dawne ścieżki w lasach łagiewnickich i gałkowskich przykryła nowa zieleń, wciąż możemy poczuć ducha tamtej radosnej Łodzi. Wystarczy przymknąć oczy, by usłyszeć dalekie echo orkiestry dętej, która z takim samym zapałem przygrywała nauczycielom, jak i robotniczej braci. Bo choć zmieniali się organizatorzy i niesione na sztandarach hasła, cel zawsze pozostawał ten sam: porzucić na moment miejski bruk, odetchnąć pełną piersią i z „pieśnią na ustach” cieszyć się wspólną chwilą pod łódzkim niebem. I tak oto, zadowoleni jak uczestnicy majówki z 1927 roku, wracamy z naszej historycznej wyprawy, pamiętając, że dobra zabawa – bez względu na status czy epokę – to najlepszy sposób na każdą niepogodę!
Metryka źródła.
- Gazeta "Łodzianin" 1927, Nr 27 i 29.
- Gazeta "Gazeta Łódzka" 1913, Nr 128.
- Gazeta "Rozwój" 1900, Nr 142; 1910, Nr 113.
- Język: polski.
- Zbiory: Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Marsz. Józefa Piłsudskiego w Łodzi.
- Status prawny: Domena publiczna.













