Strona główna / Wojskowość / Bitwa pod Grunwaldem tryumf oręża

Bitwa pod Grunwaldem tryumf oręża

Miejsca Pamięci Bohaterstwo Pomniki zdjęcie poglądowe

Bitwa pod Grunwaldem i dzieje pogromu Krzyżaków, rozbrzmiewające echem w sercach Polaków.

Czy wiesz, że przed rozpoczęciem bitwy pod Grunwaldem nad polami przeszła straszna wichura, która zerwała z posad namioty i spłoszyła konie zakonne?

Z tego artykułu dowiesz się.

  • O burzliwych przygotowaniach, zuchwałym poselstwie z dwoma mieczami i dramatycznym przebiegu starcia pod Grunwaldem w 1410 roku.
  • Jak hufce Władysława Jagiełły i Witolda złamały dum potężnego zakonu, obracając wniwecz ich pychę oraz zbrojne plany.
  • W jaki sposób uroczyste procesje i pamięć o tym tryumfie trwale wpisały się w dawne dzieje naszej rzeczypospolitej.

W przeddzień bitwy pod Grunwaldem nad obozem pysznych Krzyżaków gromadziły się czarne chmury i straszna wichura, zwiastując nadciągającą klęskę. Podczas gdy zaniepokojone rycerstwo tłumnie nadbiegało, król Władysław Jagiełło pobożnie słuchał mszy świętej. W tym czasie dwaj posłowie w zbrojach wręczyli monarchoni zuchwały podarunek w postaci dwóch nagich mieczy na pomoc i zachętę. Polski władca przyjął ten oręż z pokorą, mocno ufając w sprawiedliwość bożą oraz ostateczne zwycięstwo. Kiedy hufce litewskie pod wodzą Witolda uderzyły na pole walki, nagle pierzchły pod naporem żelaznej jazdy. Przed całkowitą i sromotną klęską prawe skrzydło uratowały trzy mężne chorągwie: smoleńska, wileńska i trocka. W wirze zaciętej walki poległ wielki mistrz Ulryk von Jungingen, a jego groźny i dumny zastęp legł doszczętnie trupem. Na załączonej rycinie zatytułowanej Władysław Jagiełło pod Grunwaldem” ukazano monumentalną postać monarchy na koniu, wokół którego zgromadziło się zbrojne rycerstwo, a u stóp leżą zdobyczne atrybuty oraz potężne działo. Ostatecznie radosna wieść o wielkim triumfie rozeszła się od morza do morza, a zdobyte w walce chorągwie zawisły uroczyście w wawelskiej katedrze.

Oto dokładna transkrypcja tekstu z 1860 roku, z zachowaniem oryginalnej pisowni, interpunkcji oraz charakterystycznych cech językowych.

Bitwa pod Grunwaldem publikacja 1860
Bitwa pod Grunwaldem publikacja 1860 (patrz: metryka źródła).

BITWA POD GRUNWALDEM.

Dnia piętnastego lipca mieliśmy rocznicę pamiętnej w dziejach naszych bitwy z Krzyżakami pod Grunwaldem (1410 r.), w któréj Władysław Jagiełło, na czele zastępów polskich i litewskich, złamał potęgę dumnego zakonu. Upłynęło właśnie półpięta wieku okrągło, jak wieść radosna przebiegła od morza do morza, od grodów wielkopolskich do zapadłych puszcz Litwy i Żmudzi, o wielkiém zwycięstwie. I odtąd w starej stolicy rzeczypospolitéj rok rocznie przez cztery blisko wieki, bo przez lat 386, uroczyście obchodzono 15 lipca, jako dzień tryumfu i chwały, processyami ze wszystkich parafij krakowskich, do kościoła św. Jadwigi na Stradomiu, gdzie odprawiano solenne nabożeństwo, dziękując Bogu za daną przewagę orężowi naszemu.
W przeddzień bitwy, w poniedziałek 14 lipca, przeszła burza nad tém polem bojowém: straszna wichura z poświstem zmiatała tumany piasku, niosąc je na obóz krzyżacki, jakby zapowiadała im klęskę dnia następnego. Namioty ich strojne padły na ziemię, wyruszone siłą wiatru z posad swoich; konie spłoszone rozbiegły się szerokiém polu; popłoch nicopisany był w obozowisku, do którego zbiegły się z całych Niemiec tłumy w żelazo okutych rycerzy, na pomoc swéj braci zakonnej, co rozwijała chorągwie krzyża nie przeciw poganom, ale przeciw dobroczyńcom swoim, którzy im dali ziemię i przytułek.
Burza nie ustawała: czarnemi chmurami bałwaniło się niebo, i przy pogwiździe wiatru gwałtownego, zwolna zbliżały się hufce polskie na oznaczone stanowiska.
W dzień wtorkowy, w dzień pamiątki rozesłania apostołów, pierwsze chorągwie nasze stanęły na bojowisku. Rozległa była to okolica, dąbrowami opasana w około; przy zielonych pagórkach szerokie rowy, pole porosłe krzakami po wyciętych borach, a przy nich nizina zielona, do pięciu mil rozciągnięta.
Tu założono obóz polski; na téj nizinie stanęły hufce litewskie, pod wodzą Witolda.
Naprzeciw wyniosła i obszerna góra, dębiną przerastająca: z wierzchołka jéj całą okolicę snadno przejrzeć można. Tu położył się obóz krzyżacki, tu rozbito namioty, które zabezpieczono płotem z łańcuchów żelaznych, kobyic i rożnów przed natarciem jazdy.
Pod wsią Grunwaldem rozkazał Władysław Jagiełło rozbić swój namiot i w nim pobożnie słuchał mszy świętég, a co chwila nadbiegało rycerstwo, dając znać o bliskości nieprzyjaciela. Zwolna hufce polskie stanęły na stanowiskach i Witold na prawem skrzydle uszykował czterdzieści swych chorągwi.
Miecznik krakowski Zyndram Maszkowski, jako hetman pięćdziesięciu jeden chorągwi polskich, stał już gotowy, postawiwszy na czele chorągiew ziemi krakowskiej, którą niósł Marcin Wrocimowski. W zastępach litewskich stały hufce książąt ruskich i tatarskie cara Zawolskiego, jak w polskich chorągiew czeska, którą sprawował Jan Jenczyk Morawiec herbu Odrowąż, którego ojciec wyprawił na pomoc Władysławowi Jagielle. W tym hufcu był także sławny późniéj Zyszka, który w dziejach czeskich tak znakomite zajmuje miejsce.
Na widok zastępów polskich stojących w ordynku, powstał okrzyk wojenny w obozie krzyżackim. Lśnią blaskiem pancerze ich stalowe i przyłbice nabijane złotem i srebrem; rżą rosłe rumaki pod kosztownemi dekami, okryte zbroją równie jak ich jeźdźce; giermkowie za każdym rycerzem celniejszym i komturem, w jedwabne, bogato wyszywane szaty przybrani, niosą oszczepy, długie kopije i ozdobne herbami tarcze. Stanęli i oni w gotowości do boju; przednie straże wyruszyły naprzód.
Jagiełło w namiocie słuchał nabożeństwa, gdy Witold, widząc zbliżającą się chwilę boju, przybiega doń, a wołając ażeby zaprzestał pacierzy, ruszył ku swoim chorągwiom.
Król po mszy wsiadł na cisowego rumaka, a objeżdżając hufce zbrojne, zachęcał do męstwa, wyliczając krzywdy jakie ponosi rzeczpospolita od Krzyżaków, i że ten krwawy bój, który wkrótce zawre, z ich tylko pochodzi przyczyny.
Wtém dają znać Jagielle, że z obozu zakonu przybywają posłowie. Byli to dwaj w zbroicach Krzyżacy z tarczami: na jednéj godłem orzeł czarny dwugłowy, gryf na drugiéj.
Gdy przywiedziano ich przed monarchę, przemówili w te słowa:
„Sławny królu! Mistrz pruski Ulryk przysyła ci oto dwa miecze, tobie jeden a bratu Witoldowi drugi na pomoc, abyś z sobą nie trwożył, a śmiele się potykał. Jeśli ciasne masz pole, chcieć ustąpić swego miejsca.“
Jan Mężyk Wadwic z orszaku Jagiełły wytłumaczył przemowę zuchwałą posłów niemieckich. Wtedy król, z pokorą westchnąwszy ku Panu Bogu, rzekł:
„Aczci mieczów mamy dostatek, wszakże i te weźmiemy, które nam się mogą przydać na waszego mistrza. Bóg ci to najlepiej wie, żechmy skłonniejsi byli ku pokoju z nim zawzdy, aniż ku wojnie. Ale kiedy tak bardzo pragnie krwi naszéj, cóż rzec? Nie wątpię nic w tém, że Pan Bóg przy sprawiedliwości naszéj stanie, a onego za ten przepych skarze.“ (Marcin Bielski. Kronika).
I kazał wziąć one miecze od nich i przechować w skarbcu.
Król z dobranym hufcem, pod chorągwią mniejszą koronną, stanął na uboczy. W orszaku jego byli: młody Ziemowit książę mazowiecki; Zygmunt Korybut i Fieduska książęta litewscy; podkanclerzy Trąba, Jan Mężyk Wadwic, Zbigniew Oleśnicki, Jan Solawa Czech, Bieniasz Wierusza, Piotr Madaliński, Zbigniew Czajka, który drzewce (lance) za królem nosił i wielu innych (M. Stryjkowski). Według dawnego zwyczaju, Polacy chórem zaśpiewali pieśń Boga Rodzica, i zaraz uderzono w trąby i bębny, dając hasło do boju.
Krzyżacy, odpowiedziawszy zuchwałym wrzaskiem z wyniosłej góry, dali ognia z dwóch dział swoich; ale kule zgórowały bez szkody. Po wystrzałach zaczęli się zwolna spuszczać na równinę, gdy chorągwie rycerskie polskie, nie bacząc na korzystniejsze dla wrogów pole, rzuciły się z kopyta i wsparły ich na miejscu. Bój zażarty trwał godzinę, przy grzmocie i chrzęście szabli i zbroi, przy trzasku druzgotanych kopij.
Krzyżacy, widząc tak silny opór w Polakach, rzucili całą potęgę jazdy swéj na prawe skrzydło nasze, gdzie stali uszykowana Litwa, Rusini, część hufców czeskich i Tatarowie.
Przed kolumnami w żelazo okutych Krzyżaków, pędzących cwałem, w lśniących pancerzach i hełmach, pod którymi głuchym stękiem zajęczała ziemia, nie dotrzymała skórą z dzikiego zwierza okryta Litwa, w strzały tylko i lekki oręż zbrojna. Piérwsze uderzenie wytrwała dzielnie, ale złamana naciskiem przeważnéj broni, pierzcha na spłoszonych koniach; za nią uchodzą Rusini, Tatarzy, i Czechy. Daremnie usiłuje swoje chorągwie mężny Witold nawrócić: głos jego prośby, rozkazu i przekleństwa ginie w okrzyku trwogi. Wszystko ucieka w nieładzie, a wielu nie oparło się aż na ziemi litewskiéj, gdzie wieść o zwycięstwie Krzyżaków i o śmierci Jagiełły roznieśli.
Klęska prawego skrzydła naszych byłaby zupełną, gdyby nie bohaterskie trzy chorągwie: smoleńska, wileńska i trocka, które dotrzymawszy pola, z boku uderzyły i zmusiły zwycięskie hufce zakonu do cofnięcia się.
Równocześnie straszny okrzyk powstał w środkowej armii polskiéj. Upada chorągiew wielka koronna, Niemcy ją zdobyli. Na ten widok zemsta zapala serca naszego rycerstwa: pierwsi Sieradzanie uderzają z niesłychanym zapałem, za nimi inne hufce nasze. Bój tu wre najkrwawszy, bo idzie o najdroższe godło narodowe. Złamani Krzyżacy uchodzą; chorągiew im wydarto, a gdy powiała znowu wspaniale ponad dzielném rycerstwem, powitał ją gromki okrzyk radości, który echo po całém rozniosło polu.
Widząc pogrom litewski, podkanclerzy Trąba ruszył z hufcem świeżym na pomoc trzem chorągwiom: wileńskiej, smoleńskiej i trockiej, z których już jedna, mężnie dotrzymując pola, gęstym trupem upadła. Przebywając las, spotyka zastęp rozpierzchłych Czechów, z wodzem ich Janem Żarnowskim. Oburzony podkanclerzy tchórzostwem nikczemném, nie pożałował im słów obelżywych. Czesi, poruszeni zniewagą, złożywszy winę na dowódcę, zbierają się, łączą z hufcem Trąby, razem z nim uderzają z boku na Krzyżaków, a złamawszy ich szyki, podają bratnie dłonie bohatérskim chorągwiom Smoleńszczan i bitnym Litwinom.
Już słońce dobiegało południa, gdy w połączeniu uderzył hufiec ten na znużonych walką Krzyżaków i zupełnie ich rozgromił. Kilkudziesiąt komturszów padło trupem, a wielu pochwytanych w niewolę, związanych, pędzono na długich smyczach surowcowych.
Wiatr gwałtownie szumiący z ponurym pogwizdem ucichł, deszcz drobny a gęsty pokropił dobrze ziemię, tumany piasku opadły i kurzawa znikła. Rozpogodziło się niebo, orzeźwiało duszące powietrze, a śliczna tęcza, z brunatnym łukiem, zajaśniała od strony dąbrowy, gdzie stał król Jagiełło ze szczupłym hufcem swoim. (M. Stryjkowski.)
Piérwsze zastępy Krzyżaków zgromiono: uderzyły drugie.
Witold zebrał chorągwie swoje rozpierzchłe; od gęstych strzał litewskich, aż cień pada na bojowisko. Krzyżacy całą siłę ataku wymierzają na te chorągwie. Świst strzał, loskot roztrzaskanych drzewców, szczęk szabel, chrzęst stalowych zbroi, mięsza się z okrzykiem wojennym, z odgłosem trąb i kotłów. Mężna Litwa, krwawym potem zlana, ujrzawszy upadającą wielką swą chorągiew ze świętym Jerzym, zwolna zaczyna ustępować z pola, kiedy Witold wyprowadza nowe hufce Nowogrodzian i Wołyńczyków; za nimi w pomoc spieszą Łęczyczanie, Kujawiacy; książęta mazowieccy wiodą Płocczan, Warszawiaków i Rawian. Zastępy te łamią szeregi żelazne Krzyżaków. Skarbek chwyta w niewolę księcia szczecińskiego, który częścią ich dowodził. Popłoch powstaje, ustępują gromadnie; ale w téj ucieczce więcéj ginie nieprzyjaciół, niż w otwartym boju, bo jazda polska dojeżdża na karku, a nie mogąc szkodzić w żelazo okutym Krzyżakom, długiemi drzewcami kole i przebija konie, które padając zwalają i gniotą własnych jeźdźców.
Z wyniosłości góry widzi klęskę swoję mistrz wielki i wódz naczelny. Daje znak: uderzają w trąby i kotły; szesnaście chorągwi spuszcza się ze strasznym wrzaskiem, przy huku rusznic ognistych.
Polacy, zmęczeni bojem, widzą że przyszła stanowcza chwila, która rozstrzygnie zwycięztwo.
Wielki mistrz Ulryk von Jungingen prowadzi ten groźny zastęp, który po tętniacéj od kopyt ziemi, leciał właśnie w oną stronę, kędy był król ze szczupłą strażą swoją.
Posyła w tak nagłym razie Jagiełło Zbigniewa Oleśnickiego do blizkiéj nadwornéj chorągwi, z rozkazem aby mu w pomoc biegła. (Długosz ks. 11ta). W téj właśnie chwili gotowała się ona do spotkania z Krzyżakami; gdy więc przyskoczył tam Zbigniew, dowódzca jéj, Mikołaj Kiełbasa, dobywając miecza kazał mu się cofnąć.
— Czy nie widzisz, nieszczęśliwy, zawołał, jak idzie na nas nieprzyjaciel, a chcesz nas zmusić abyśmy odstępując walki, biegli na obronę króla? Cóż to będzie znaczyć, jak chyba że uciekamy z pola, a tył wrogom podając, nietylko nas, ale i samego króla w najjawniejsze podamy niebezpieczeństwo.
Młody Zbigniew, szukając nadaremnie pomocy, wrócił do króla, zdając mu sprawę, że próżno i innych chorągwi wzywać wsparcia, bo wszystkie w gorącym opale. Dowódzcy przeto przybocznéj straży kazali coprédzéj zwinąć powiewającą przy królu mniejszą chorągiew, aby nie wydać wrogom jego stanowiska, i ścisnęli szereg, zakrywająć własném ciałem osobę monarchy. Ale Jagiełło nie mógł znieść dłużéj bezczynności, pragnął udziału w téj krwawéj walce. Przybrany w lśniącą zbroję, w ozdobnym hełmie, spinał cisowego rumaka ostrogami, a gdy jeden z przybocznych schwytał za uzdę jego wierzchowca i przytrzymał, król uderzył go żelazcem swéj kopii. Wszyscy jednak stanowczo oświadczyli, że gotowi zginąć, ale nie dozwolą mu narażać życia.
Mikołaj Kiełbasa dzielnie się sprawił z chorągwią nadworną; po uporczywym boju, zastęp Krzyżaków odparł i do ucieczki zmusił. Z tego oddziału olbrzymiéj postaci Krzyżak, Dippold Kiekeritz von Dieber z Lucazyi, caly okryty żelazną zbroją, ozdobiony pasem złotym przez ramiona, w białym płaszczu, postrzegłszy króla, przebił się naprzód na gniadym rumaku, a potrząsając kopiją, rzucił się wściekle w tę stronę. Jagiełło gotował się sam go przyjąć; kiedy Zbigniew Oleśnicki, złamany tylko drzewiec ściskając w dłoni, uderza z boku na pędzącego Krzyżaka i silném pchnięciem zwala go na ziemię. Spadł Dippoldowi szyszak z głowy, gdy Jagiełło uderzył go kopiją w czoło. Straż przyboczna dobija mężnego Krzyżaka, który tym zuchwałym czynem imię swoje uwiecznił w dziejach.
Cały zastęp wielkiego mistrza, tak groźny przed chwilą, rozbity, legł trupem, lub poszedł w łyka niewoli. Sam Ulryk, od prostego draba oszczepem przebity, poległ.
Z ogólnego pogromu uciekł w lasy komtur Werner Tetinger; niedobitki schroniły się do warownego obozu, chcąc w nim znaleźć ocalenie. Ale daremny opór stawiali; z za wału wozów, spiętych grubemi łańcuchami, zdobyto tabor i w pień wycięto wszystkich.
Beczki z winem, przygotowane do zwycięzkiéj uczty, Jagiełło kazał rozbić, i obfite strugi drogiego trunku, zmięszane z krwią pięćdziesięciu tysięcy poległych Krzyżaków, spłynęły potokiem na pola Grunwaldu.
Król, po odniesióném zwycięstwie, dał rozkaz, aby uderzono w trąby, na znak żeby każdy stawał pod swą chorągwią. Zebrano jeńców 40,000, między tymi 300 komturów i celniejszych Krzyżaków. Przywieziono zdobyte dwa działa, pięćdziesiąt dwie chorągwie i zbroi moc wielką. V obozie znaleziono pełne wozy płótna smołą napuszczanego, a przy nich mnóstwo przygotowanych łańcuchów, powrozów i pęt, któremi spodziewali się dumni Krzyżacy krępować ręce niewolników polskich. Rycerstwo nasze zdobyło bogate łupy w złotych i srebrnych łańcuchach i sprzętach, w kosztownych zbrojach i broni, w szatach jedwabnych i wełnianych.
Kronikarze nie podają liczby poległych Polaków i Litwy; wszelako, miarkując z krwawego boju i walki tak zawziętéj przez dzień cały, musiało zginąć niemało, równie jak ponieść ciężkie blizny. Ze znaczniejszéj szlachty dwunastu tylko zabitych wspominają, między tymi: Jakubowskiego i Czulickiego.
Z nadejściem wieczora trzeba było opuścić to mordercze pole, zasłane trupami. Ruszono ćwierć mili na północ ku Malborgowi i rozłożono obóz nad brzegami jeziora, gdzie znużony król legł na spoczynek pod krzakiem bzu, na posłaniu z liści klonu i jaworu.
Noc jasna była i pogodna, księżyc na bezchmurném niebie przyświecał. Przy śpiącym Jagielle, sam tylko na straży czuwał młody i dzielny Zbigniew Oleśnicki, z tém samém złamaném drzewcem, którém zwalił Dippolda, co zagrażał życiu króla.
Nazajutrz, równo ze dniem, zerwał się na nogi Jagiełło, odetchnął swobodnie, całą piersią, balsamiczną wonią pogodnego poranku lipcowego, i gdy zaczął odmawiać poranne modlitwy, stanęli przed nim w gronie rycerstwa: Skryniński, który złożył królowi złoty łańcuch wielkiego mistrza Ulryka von Jungingen, z krzyżem i klejnotami, oraz Mszczug ze Skrzynna, niosący pancerz złoty, relikwiami ozdobiony, zdjęty z ciała poległego. Wtedy król, podniósłszy łzawe oczy do nieba, rzekł:
— Patrzcie rycerze, jak niecną jest rzeczą wynosić się w obec Przedwiecznego! Oto ten, który wczoraj poglądał na nasze dziedziny, jakby już do siebie należące, i nie widział nigdzie współzawodnika, leży dziś nędznie zabity i bez żadnéj pomocy opuszczony (Zbigniew Oleśnicki, T. 1. str. 184).
Po chwili dano znać, że przybywają posłowie krzyżaccy z Malborka i proszą o posłuchanie. Gdy stanęli przed obliczem króla, w kornéj postawie, błagali go, ażeby zezwolić raczył tak zwłoki wielkiego mistrza, jak komturów i zacniejszych rycerzy uczcić pogrzebem.
Król chętnie zezwolił; zabrano ich zwłoki i pochowano krzyżackiego w warownej stolicy zakonu.
Po otrzymaniu listów królewskich i wiadomości o tak przeważném zwycięstwie, we wszystkich kościołach Polski uroczyście odprawiono nabożeństwo, dziękując Bogu za ocalenie narodu od niewoli zakonu krzyżackiego. Pięćdziesiąt dwie chorągwie zdobyte, zawieszono starym obyczajem w katedrze krakowskiéj na Wawelu, a owe dwa miecze zachowano w skarbcu na zamku królewskim.
Nieznany nam z imienia poeta, napisał współcześnie pieśń, w któréj objął wszystkie szczegóły téj pamiętnej walki. Pieśń ta, zachowana w pamięci, bo ją śpiewało nasze rycerstwo, ujęta pismem dopiéro w sto lat późniéj, doszła do naszych czasów. Marcin Bielski pisze, że za jego pamięci powszechnie znaną była w całym narodzie i podworach szlachty śpiewaną.

Tekst ten rozbudzał w dawnych czytelnikach dumę narodową w trudnych czasach zaborów, przypominając potęgę dawnego oręża. Dla współczesnego odbiorcy pozostaje fascynującą lekcją żywej historii, ukazującą niezłomność ducha naszych przodków i potęgę jedności w obronie ojczystych ziem.

Czy wiesz, że wielki mistrz Prus Ulryk von Jungingen posłał przed starciem dwa nagie miecze Władysławie Jagielle i Witoldowi na pomoc, by śmielej się z nim potykali?

Index.

  • Bóg: Instancja sprawiedliwości i opieki, w której wsparcie król i rycerze pokładali całą swą głęboką ufność.
  • Chorągiew wielka koronna: Najwyższe godło państwowe, o które toczył się najkrwawszy bój i które na chwilę wpadło w ręce wroga.
  • Czesi: Bitne hufce wspierające stronę polską, po początkowym nieporozumieniu mężnie ruszające do boku podkanclerzego Trąby.
  • Dippold Kiekeritz von Dieber: Olbrzymiej postaci zakonnik z Lucazyi, który zuchwale szarżował na króla i zginął z ręki Zbigniewa Oleśnickiego.
  • Jan Mężyk Wadwic: Wierny orszakowy króla, który tłumaczył zuchwałą mowę wysłanników zakonu o dwóch podarowanych mieczach.
  • Krzyżacy: Dumny zakon zbrojny, którego potęga została złamana przez połączone siły polskie i litewskie pod Grunwaldem.
  • Litwa: Zastępy pod wodzą Witolda, które po początkowym załamaniu i ucieczce powróciły do zaciętego boju.
  • Marcin Wrocimowski: Chorąży, który dzierżył na czele gotową do boju chorągiew ziemi krakowskiej.
  • Mikołaj Kiełbasa: Stanowczy dowódca straży przybocznej, który odważnie pilnował bezpieczeństwa monarchy na polu bitwy.
  • Tatarowie: Hufce cara Zawolskiego walczące w u boku sił litewskich na prawym skrzydle armii.
  • Trzy chorągwie (smoleńska, wileńska, trocka): Bohatérskie oddziały, które uratowały prawe skrzydło przed pogromem, dotrzymując mężnie pola.
  • Ulryk von Jungingen: Wielki mistrz pruski, który posłał zuchwałe miecze i zginął przebity oszczepem prostego draba.
  • Władysław Jagiełło: Monarcha polski, który na czele zastępów złamał potęgę zakonu i mądrze kierował losami bitwy.
  • Witold: Wielki książę litewski, mężny wódz prawego skrzydła, który nieustannie nawracał rozproszone hufce do walki.
  • Zbigniew Oleśnicki: Młody rycerz z orszaku królewskiego, który obronił życie monarchy, powalając szarżującego zakonnika.
  • Zyndram Maszkowski: Miecznik krakowski i hetman pięćdziesięciu jeden chorągwi polskich stojących w gotowości bojowej.

Czy wiesz, że zdobyte na Krzyżakach pięćdziesiąt dwie chorągwie uroczyście zawieszono w starym obyczaju pod kopułą katedry krakowskiej na Wawelu?

Metryka źródła.

Tytuł publikacji: „Bitwa pod Grunwaldem”.
Autor publikacji: redakcja.
Publikacja: Tygodnik Ilustrowany (czasopisma społeczno-kulturalne polskie).
Miejsce, Rok, Nr: Warszawa; 1860; Nr 46.
Wydawca: Józef Unger (1817-1874).
Język: polski.
Źródło/Zbiory: Biblioteka Narodowa; Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Łódzkiego.
Dostępność elektroniczna: Polona.pl.
Domena Publiczna.

Tagi:
Kronika Czasu foto profilowe
DAWNE ŹRÓDŁA. DAWNE SŁOWA.
HISTORIA, KTÓRA PRZEMAWIA WŁASNYM GŁOSEM.
Wystaw Beksiński w Poznaniu 2026 (4)
Wystaw Beksiński w Poznaniu 2026 (4)
Klasztor i Kościół Oliwa pod Gdańskiem publikacja 1860
Klasztor i Kościół Oliwa pod Gdańskiem publikacja 1860
Biblioteka Aleksandryjska miedzioryt autor Ignazio Benedetti po 1750
Biblioteka Aleksandryjska miedzioryt autor Ignazio Benedetti po 1750